Ilek­roć w twoim życiu wy­darzy się coś nap­rawdę is­totne­go – gdziekol­wiek byś była – poszu­kaj naj­bliższe­go pa­tyka i na­pisz na nim tę oko­liczność i datę. Zbieraj pa­tyki, dbaj o nie. Nie po­win­no być ich zbyt wiele. Co parę lat sor­tuj je, od­dzielaj wy­darze­nia, które zacho­wują ważność, od tych, które ją tracą. Wiesz o co chodzi. Resztę wyrzuć. Kiedy się zes­tarze­jesz, roz­cho­rujesz al­bo będziesz pew­na, że zos­tało ci mało cza­su, zbierz wszys­tkie w wiązkę i spal ją. Do­konaj zaślu­bin pa­tyków.

Wkrótce minie rok, odkąd nasze szczęście tymi malutkimi stópkami kroczy po tym bezkresnym świecie razem z nami. Zatapiamy się w sobie, lecz są i takie chwile, kiedy zastanawiam się „co by było, gdyby…”, aczkolwiek wolę nie brnąć w te skołowane myśli. Tak czy owak, nie wyobrażam sobie, gdybym miała się budzić  nad ranem nie słysząc Jej głosu. Dni byłyby puste i samotne, ponure. Wspaniale mieć przy sobie te szczęście, które należy tylko do mnie i mogę upajać się nim na okrągło każdego następnego poranka. Chwile ulatniają się, niczym liście, które zgarnia wiatr. Pamiętam ten moment, jakby to było wczoraj – bardzo oczekiwaliśmy tej naszej Kruszynki, liczyliśmy dni do listopada, kiedy nasza największa miłość miała przyjść na świat. Od planowanego terminu minęły dwa tygodnie, w tym czasie znajdowałyśmy się już w szpitalu. Miałyśmy jedną próbę, ale dopiero za drugim razem przywitałaś nas osobiście. Tak na prawdę nie było tak, jak tego oczekiwałam, natomiast liczyła się dla mnie ta chwila, kiedy usłyszałam jej pierwszy płacz. W tym czasie poleciały pierwsze łzy. Byłam niezwykle uradowana, a zarazem zmęczona. Potem byłyśmy we dwie, mogłam Ją przytulać do swojego serduszka, które już dobrze znała, częstować pocałunkami w czółko, mówić jak bardzo kocham. Niecierpliwie czekaliśmy na tamten dzień 42 tygodnie, zdecydowanie za długo, ale wytrwaliśmy! Była naszym Okruszkiem, maciupka i potulna, do dnia dzisiejszego wciąż tego się trzymamy, choć nawet nie zdaliśmy sobie sprawy z tego, że życie tak szybko nam powędruje. Niedawno zaczęłaś o własnych siłach podążać swoimi ścieżkami. Jest to dla nas najcudowniejsza nagroda tych jedenastu miesięcy razem.

O Shorty

Monumentalna marzycielka, często uśmiechająca się. Zdolna do największych poświęceń, zdeterminowana, a zarazem bardzo kreatywna.

16 Comments

  1. ~Katy

    Nigdy wczesniej nie wspominalas wlasnie o tym dniu,dlatego tak cudownie go sie czytalo. Wiecej pisz tutaj. Kazda osoba,ktora wpadnie o twoje gniazdko w sieci nie potrafi sie oderwac od tego. Duzo zdrowka dla ciebie i twojej rodzinki. Zycze wam samych sukcesow i naprawde mialam dreszcze czytajac ten wpis,zreszta jak kazdy inny.:_)

  2. ~L.B.

    Witam ;).
    Wydaje mi się, że nie warto roztrząsać ,,co by było gdyby…”. Lepiej się skupić na tym ,co jest teraz. Moja przyjaciółka niedawno urodziła chłopca i mówi, że te 9 m-cy szybko jej zleciało.
    Pozdrawiam. ;)

  3. ~Dagmara

    Wspaniały wpis. U mnie nadal bez zmian, ale się nie poddajemy. Dziękuję Ci za odwiedziny u mnie. To bardzo dużo dla mnie znaczy, że pamiętałaś. Zaglądałam do Ciebie, ale już myślałam, że zaprzestałaś prowadzenie bloga :) Wiadomo, że po porodzie były ważniejsze rzeczy niż pisanie :) Pozdrawiam Cię serdecznie

  4. ~Aneta

    Po roku wpadłam do Ciebie na bloga. Być może nie pamiętasz, ale pisałam odrugiej ciąży pobycie w szpitalu i hipotrofi. Chciałabym Cię zaprosić do mojego nowego miejsca w sieci. Jako jedna z nie wielu nadal tu jesteś :)

Odpowiedz na „~NoelAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>