Lecz bied­na jes­tem: me skar­by - w marzeniach;
Więc ci rzu­ciłam marze­nia pod stopy;
Stąpaj os­trożnie, stąpasz po marzeniach.

Czas studniówek dobiegł kresu. Wchodząc do gimnazjum rozmyślałam o ostatniej klasie liceum, o długiej, subtelnej, pełnej wdzięku sukni do ziemi w kolorze moich ukochanych róż. Romantyczne upięcie miało widnieć na mojej głowie. Magiczny makijaż, wspaniałe błyskotki na moim ciele, a co najważniejsze – podwiązka na udzie. Według przesądu założona potem na czas egzaminów maturalnych ma przynieść zdającej szczęście. Czy to oznacza, że jestem już na starcie skreślona? ;-)

Ach te marzenia, które uległy całkowitej destrukcji. Zamiast tańczyć poloneza z moim wybrankiem, wypijając po ukratku alkohol, ten jeden dzień zmienił się całkowicie. Zamiast tego, siedzę z Ukochanym, trzymając w jednej dłoni jego dłoń, a w drugiej lampkę słodkiego wina Carlo Rossi, myślę jak minął moim rówieśnikom ówczesny dzień, a co przyniesie wyczekiwany dzień, przed którym większość z nas chciałabym uciec – matura wędruje do nas coraz większymi kroczkami. Owy dzień powinien wybić się z mojej głowy już w dniu, kiedy podjęłam decyzję o zmianie szkoły. Jedno mnie zadowala, będą inne, równie istotne dni dla nas, dla mnie. Piję kolejną lampkę wina, przez którą rozmarzyłam się dość mocno. Następnym kierunkiem będzie dzień, w którym pod okiem Boga powiemy sobie „TAK”. Ogromnie wyczekuję tej chwili, wtedy zostaniemy rodziną na pełen etat, gdzie nic i nikt nas nie rozdzieli. Jeśli dwójka ludzi, do nieprzytomności  zadurzeni w sobie, mający te same pokłady w życiu, to nic ich nie powstrzyma przed przeniesieniem miłości przez tą bezkresną ścieżkę, zwaną życiem. Niech nikt mnie nie budzi, jeśli to jest sen to chcę się w nim zatracać bez końca. Chcę być szczęśliwa, razem z nimi, mimo tylu omijających mnie przeżyć, które skończyły się na początku marca. Nadzieja wciąż żyje we mnie, nadzieja na lepsze jutro…

O Shorty

Monumentalna marzycielka, często uśmiechająca się. Zdolna do największych poświęceń, zdeterminowana, a zarazem bardzo kreatywna.

23 Comments

  1. ~L.B.

    Dla mnie studniówka była po prostu kolejną imprezą (a nie przepadam za nimi), trochę tylko szczególną. Wspaniale było założyć piękną suknię, zatańczyć poloneza, którego przecież tylko wtedy się tańczy, dobrze było posiedzieć z osobami, które się lubi i z którymi łączy nas ten czas do matury. Ominęło Cię jedno, ale masz coś w zamian. Napisałaś ,,będą inne, równie istotne dni dla nas, dla mnie” – i ja bym się tego trzymała. ;) Pozdrawiam.

  2. ~Karolina :)

    Kochana jakze ja sie ciesze Twoim szczesciem <3 ta mysl ze wam sie uklada, ze masz ukochanego, kruszynke swoja i w ogole! kochana to takie cudowne!
    Ze studniowka czy bez niej… wazne zebys robila co kochasz i byla szczesliwa :) :**************

  3. ~Agnieszka Korzeniewska

    czasami nasze plany obierają inny kierunek, a marzenia musza być odłożone do kufra; czasami o nich w pędzie życia zapominamy, ale one ciągle tam są. Może niektóre z nich muszą dojrzeć, może do wielu rzeczy nie jesteśmy jeszcze gotowi, bądź tez ich czas jeszcze nie nadszedł? Wszystko ma swój sens. Ja odgrzebałam zakurzone marzenia już jako dojrzała kobieta i teraz dopiero realizuję je z wielkim entuzjazmem i radością. Wszystkiego dobrego życzę :)

  4. ~Megly

    Ach tak – skąd ja to znam. Nasze marzenia się zmieniają. To, co kiedyś sobie wyobrażaliśmy na temat swojego życia, teraz mogłoby zupełnie nie mieć odzwierciedlenia w rzeczywistości. Sama mam podobnie z wieloma sprawami.

    Choć są i rzeczy stałe, niezmiennie – dotyczące bliskich mi osób.
    Pozdrawiam! :)

  5. Kami

    Ja to zbyt miło nie wspominam swojej studniówki, ale co zrobić los tak chciał. Nigdy nie lubiłam swojej szkoły i patrzeć na te wszystkie osoby to była udręka. Ale wiadomo jakoś tam ona mineła. Nie martw się podwiązka nie oznacza, że się nie zdało matury, Ja tam na maturze nie miałam jej i zdałam bez problemu.
    Pozdrawiam

  6. ~Dariaa

    Pięknie sie czyta ❤ miłość.. Piekne uczucie, jak dobrze ze nam towarzyszy w tych trudnych czasach!
    Chyba też pomyśle o blogu, ale ja raczej chcialabym wylać tam cały mój żal, z którym sobie ostatnio nie radze…

    1. Shorty

      Szczerze? Żadna rozmowa z przyjacielem, czy psychologiem nie daje takiego uwolnienia własnej duszy, jak blog. Polecam! Zaczęłam pisać w swoim najcięższym przełomie w życiu (za pewne nie ostatnim) i możesz wierzyć, bądź nie, czuję że zrzuciłam z siebie spory ciężar.;-)

Odpowiedz na „~LeseratteAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>